5 dnia pojechaliśmy do latarni Lindesnes, najbardziej południowej norweskiej latarni.
Oczywiście, już sama droga do latarni to długie pasmo pięknych obrazów.
Po drodze spotkaliśmy kolejnego pięknego i miłego kota oraz widzieliśmy mniej lub bardziej ucywilizowane wysepki.
Okolice latarni wraz z nią zostały zabudowane pięknym Centrum Informacyjno-Turystycznym.
Jak to dobrze, że można te panoramy utrwalić w fotografiach!
W budyku Informacji Turystycznej można z bliska podziwiać soczewkę Fresnela z latarni, zobaczyć Historię w detalach na wystawie o tej okolicy... i wypić kawę (która jest w cenie biletu wstępu!) :)
Miejsce z latarnią Lindesnes jest pełne przeróżnych historii. Wiele z nich związanych jest z zatopionymi statkami i dramatami ludzi. Sporo miejsca poświęcono zatopionemu statkowi „Palatia”, który zatonął przewożąc m.in. ok 1000 rosyjskich jeńców.
Widzieliśmy wiele przedmiotów, które przeżyły ludzi z nimi związanych.
W budynkach jest sporo zachowanych pamiątek i zostało utworzonych dużo salek muzealnych.